Współcześnie w Japonii, kraju Kwitnącej Wiśni, chrześcijanie są niemal niezauważalni. Jednak jeszcze w XVI wieku misjonarze, a razem z nimi Ewangelia, byli tam przyjmowani z wręcz niebywałym entuzjazmem. Co stało się później?

W 1543 roku na wysepce Tanegashima lądują Portugalczycy. Wiele wskazuje, że byli to awanturnicy, jakich wielu było w czasach odkryć geograficznych, pod wodzą Fernao Mendesa Pinto. Przybysze szybko stali się atrakcją dla mieszkańców, a zwłaszcza towary, jakimi dysponowali ci „południowi barbarzyńcy” – zegarki, wina, okulary - z bronią palną na czele. Warto jednak pamiętać, że fascynacji Portugalczykami nie towarzyszyło poczucie niższości wobec Europy, traktowano ich raczej jako ciekawostkę. Szef zakonu Jezuitów w Indiach, biskup Alessandro Valignano pisał o mieszkańcach Japonii, iż są to ludzie zdolni i roztropni, a „lud nie jest tak ciemny i nieokrzesany jak w Europie”. Nie trzeba było długo czekać, żeby w tamte rejony popłynęli wysłannicy Towarzystwa Jezusowego.

W sierpniu 1549 roku Franciszek Ksawery znalazł się na wyspie Kiusiu, we włosciach magnata Shimazu Takashisa. Przez dwa lata udało mu się nawrócić na katolicyzm rzesze Japończyków, jednak ubolewał nad tym, iż nie udało mu się spotkać z cesarzem. Trzeba jednak przyznać, że nie było to aż tak wielka strata, bowiem cesarz Nihonu był tak naprawdę tylko marionetką w rękach szogunów. Kiedy Ksawery w 1551 roku opuszczał Japonię, żyło już tam około dwóch tysięcy chrześcijan, a przez następne 30 lat ochrzcić miało się kolejne dziesiątki tysięcy. Warto tez dodać, że misjonarze często przystosowywali się do trybów życia w nowej ojczyźnie, ubierali się jak pozostali mieszkańcy, przyjmując tez miejscowe obyczaje. Największym wsparciem misjonarze mieli w osobie Ody Nobunaga, wodza, który chciał zjednoczyć ziemie japońskie. Jezuici, jak można się domyśleć, potrzebni mu byli tylko w tym celu, a i oni, orientując się już nieco w japońskiej polityce, osłabiali wpływy znienawidzonego przez Nobunagę buddyzmu. Nowa wiara pozwalała także na wzmocnienie kontaktów handlowych ze Starym Kontynentem. W roku 1582 do Europy ruszyło poselstwo czterech młodych Japończyków, którzy złożyli wizytę i przysięgę królowi Filipowi II oraz papieżowi Grzegorzowi XIII. Podczas ich obecności w Rzymie podarowali późniejszemu prymasowi Polski, Bernardowi Maciejewskiemu japoński przekład psalmów Dawidowych, które zostały na nowo odkryte dopiero w 2000 roku w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej.

Sielanka nie trwała jednak długo. Po zamachu na Nobunagę władze przejął Toyotomi Hideyoshi. Początkowo popierał, jak swój poprzednik, nową wiarę. Kiedy jednak dowiedział się, że jako chrześcijanin może mieć tylko jedną żonę, miał odkrzyknąć „Nie dla mnie taka wiara!”. Próbował zdobyć dla siebie dyspensę, jednak gdy jej nie otrzymał, porzucił chrześcijaństwo na rzecz dalszego jednoczenia Kraju Kwitnącej Wiśni.

Nagły zwrot w jego polityce wyznaniowej nastąpił 18 czerwca 1587 roku. Wtedy nakazał jezuitom i franciszkanom opuścić Japonię w przeciągu dwudziestu dni, jak również zakazał przechodzenia na katolicyzm. Legenda mówi, że przyczyną tego zachowania był… brak prostytutek w mieście Arima, gdzie przebywał z wizytą, a które to nawróciły się na skutek nauk katolickich. Bardziej jednak prawdopodobne, iż dowiedziawszy, że na Kiusiu rozwinął się proceder porywania przez Portugalczyków mieszkańców Japonii i sprzedawania ich w niewolę, chciał jak najprędzej go ukrócić. Misjonarzy zaczęto też postrzegać jako „piąta kolumnę”, która miała pomóc Filipowi II w podboju Japonii. W 1597 sześciu franciszkanów i dwudziestu nawróconych Japończyków zostało ukrzyżowanych w Nagasaki. Było to jednak dopiero preludium do tego, co miało nastąpić.

Podczas rządów Tokugawy Ieyasu zaczęto uważniej przyglądać się chrześcijanom, a to głownie za sprawą nieprzychylnemu katolikom doradcy Miury Anjina. Jego niechęć jest łatwa do wytłumaczenia – był on samurajem… angielskiego pochodzenia i naprawdę nazywał się William Adams. W roku 1614 syn Tokugawy, Hitetada wydał edykt zakazujący chrześcijaństwa. Do 1640 roku trwały masowe prześladowania, Japonia przyglądała się krwawej rzezi chrześcijan, w tym powstania w prowincji Shinbara na Kiusiu w latach 1637-1638, które zostało rzecz jasna rozbite. Znany był tez przypadek księdza, Christovaro Perreyry, który w 1633 porzucił chrześcijaństwo i resztę życia spędził w Japonii, pisząc paszkwile przeciwko porzuconej wierze. Sama Japonia miała zamknąć się na wpływy zachodnie na ponad 200 lat.

Na koniec warto wspomnieć o niezwykle obrazowym rozkazie, który mówił, iż wszyscy, których przodkowie byli katolikami, mieli brać udział w obrzędach bezczeszczenia obrazów, kiedy to kazano im skakać po wizerunkach Jezusa. Te, które przetrwały do dziś, mają bardzo popękane ramy, bowiem wielu wolało skakać po nich właśnie, niż po samych obrazach1.

Autor: Jarek Gorący

1Na podstawie tekstu Łukasza Czarneckiego „Japońska Krucjata”, Focus nr 5, 2011.