JEZUS CHRYSTUS KRÓL

 

 Sobotni świt 23 lipca 2011 r. powitał nas deszczem i zimnem. Taka "psia pogoda" trwała już w Policach kilka dni. Nie zniechęciła jednak pielgrzymów, którzy z determinacją i nadzieją w sercach ruszyli rankiem o godz. 7.00. Tą nadzieję budził cel pielgrzymki: Statua Jezusa Chrystusa Króla w Świebodzinie. Po drodze w Szczecinie dołączył do nas ze swoją gitarą dobrze znany policzanom ksiądz Jan Mielimączka. I praktycznie zaczęliśmy pielgrzymkę. Modlitwa, różaniec, śpiew pieśni religijnych był o tyle łatwiejszy, bo wtórował księdzu Janowi Policki Chór Kościelny "Maria Cantat", który całość zorganizował. A za oknem deszcz... Ktoś, gdy ruszyliśmy rzekł: "w górę serca - będzie słońce". I nim dojechaliśmy do Świebodzina, na razie ustał deszcz. Jak się później okazało na cały dzień. To był pierwszy mały znak.
Świebodzin, godz 11.00: Eucharystia w prześlicznym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Zbudowano je w latach 90-tych XX w. Charakterystyczne są dwie różne (jak w Krakowie) wieże.
W czasie mszy św. śpiewał Chór "Maria Cantat". Pieśni mimo okrojonego składu brzmiały pięknie
i dostojnie. Nasyceni modlitwą i śpiewem udaliśmy się do Jezusa Chrystusa Króla.

* * *

Już sam dojazd w pobliże Pomnika wywołuje dreszcze i mrowienie po plecach. I choć otoczenie jest jeszcze bardzo surowe, ogromna Statua Chrustusa, który ogarnia świat swoimi ramionami, zwłaszcza Zachód, przykuwa wzrok, wycisza wewnętrznie, wywołuje pokorę. poraża swoim ogromem (36m wysokości, a nasyp 16m). Odmawiamy koronkę do Miłosierdzia Bożego, śpiewamy pieśń Chrystus Wodzem, a chór: "Niechaj będzie pochwalony Chrystus Król i Bóg i powierzamy całe nasze życie w akcie intronizacji Chrystusa Króla, który kończy się słowami: Odpowiadając na Twą miłość Panie wyznaję: Jezu jesteś Krółem, Jezu jesteś moim Królem, daj mi poznać wolę Twoją, Panie! Oto jestem!"

* * *

  W samym Świebodzinie modlimy się w XV w. gotyckim kościele parafialnym pw. św. Michała.
Chór śpiewa uroczyście Sancta Maria ora pro nobis. W kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski
 z przełomu XIX/XX w. wita nas w półmroku sączącego się zza witraży światła (jak u św. Pawła
 w Okowach w Rzymie) piękny śpiew.To ćwiczył młodzieżowy zespół przed mającym się odbyć lada moment ślubem. Ten śpiew, a zwłaszcza Panie zmiłuj się nad nami, to też taki maleńki znak od Wielkiego Jezusa.
  A na Placu Bł. Jana Pawła II (ryneczek), zadbanym, kwietnym, spotykamy dwa świebodzińskie akcenty: XIV wieczny Ratusz przebudowany w XIX w., obecnie muzeum i słynną ławeczkę Niemena. Powstała raptem w 2009 r. by uczcić słynnego mieszkańca, który przebywał tu dorabiając jako stroiciel fortepianów za młodych lat. Nie było mocnych, każdy chciał się do Czesia przysiąść, przytulić, pogłaskać, poczuć jego artystyczną wielkość, choć przez zimny metal.

* * *

Międzyrzecz. Tu po długim marszu docieramy do Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski.
 Pięciu Braci: Jan, Benedykt, Mateusz, Izaak i Krystyn zostało zamordowanych za wiarę w 1003 r.!
 A w rok po ich śmierci Papież Jan XVIII polecił zaliczyć Braci w poczet męczenników. Krótka modlitwa w Sanktuarium przy relikwiach pięciu Braci we współczesnym kościele (2003 r.) i śpiew chóru ubogaciły nasze pielgrzymowanie. A Męczennicy Polski to nie tylko Polacy, bo wśród nich było dwóch Włochów. Na inne atrakcje Międzyrzecza zabrakło czasu. M. in.: Kościół Św. Jana Chrzciciela z XIV w., Kościół Św. Wojciecha z XIX w., ratusz z 1581 r., gdzie jest największa kolekcja portretów trumiennych w Polsce. A na niebie coraz więcej słońca, naprawdę!

* * *

Naszym ostatnim etapem pielgrzymki było Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej
 w Rokitnie. Mateńka Najświętsza wysłuchała cierpliwie naszych podziękowań i próśb, śpiewu chóru (Królowo Różańca Świętego i Daj mi mój Bogu sen spokojny). Ks. Jan poprowadził modlitwę
i pobłogosławił nas w tym świętym miejscu. I nastąpił powrót.
 Mimo zmęczenia podróżą, zwłaszcza marszem w Międzyrzeczu, śpiewamy, czytamy wiersze religijne, ale ogrom wrażeń, doznań, dotyku łaski Pana Boga jeszcze do nas nie dociera. Na to trzeba jednak i czasu i wiary. A może tylko nie dotarł do niżej podpisanego?

* * *

Nie po raz pierwszy widok z Trasy Zamkowej w Szczecinie jak klamra spina naszą pielgrzymkę. Snopy słonecznych promieni wiszących nad szczecińską Katedrą św. Jakuba, nad Jarmarkiem Jakubowym, nad każdym z nas. To też drobny znak. Kto chciał mając otwarte oczy i uszy zapewne tych znaków dostrzegł więcej. A zatem: dzięki Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny za ten błogosławiony dzień, dzięki za obecnego pośród nas księdza Jana Mielimączkę, dzięki za pogodę, za każdą pielgrzymującą siostrę i brata, dzięki św. Krzysztofie za opiekę nad kierowcą Rysiem! Błogosław nam wszystkim, całej umiłowanej Ojczyźnie Jezu Chryste Królu Polski i Świata. Takiej drugiej pielgrzymki i w tym składzie z pewnością już nie będzie.


Jerzy Leszczyński

Police, dn. 25.07.2011 r.