Menu Zamknij

Wywiad z ks. Henrykiem Łuczakiem

Wywiad z ks. Henrykiem Łuczakiem – rozmawia: Grzegorz Banderowicz, Police 22.11.2009 r.

GB – Czym ksiądz się zajmuje w swoim życiu i czemu ksiądz poświęca najwięcej czasu?

Ks. – Jestem salezjaninem, sens swego życia wypatruje w posługiwaniu w duszpasterstwie młodzieżowym, chciałbym pomagać im w ich wewnętrznym rozwoju ukierunkowanym ku Panu Bogu.

GB – Jest Ksiądz autorem wielu książek i publikacji ukierunkowanych chyba przede wszystkim właśnie na młodzież, proszę powiedzieć jak to jest?

Ks. – Owszem, zacząłem pisać książki wskutek namowy pewnego poety z Wrocławia, który mnie zmobilizował. Od początku, święceń, czułem się bardzo dobrze w duszpasterstwie młodzieżowym, ale uważałem ,że mógłbym poszerzyć swój zakres oddziaływania duszpasterskiego poprzez publikacje. I tak się zaczęło. Pierwszą był „Intymny dialog” , chciała ją wydać księgarnia Św. Wojciecha, ale w tamtym czasie była to książka dla młodzieży, a zatem nie przeszła cenzury mimo, że trzy lata czekała i wyszła w maju. Następną książką było „Dorastanie do miłości”, ukazały się w sumie 4 wydania – 120 tys egzemplarzy. Uważam, że trafiłem wtedy w próżnię na polskim rynku wydawniczym, pierwsze wydanie było w 1983 roku i tak do dzisiaj kojarzą mnie z ta książką. Potem pisałem pomoce katechetyczne dla młodzieży, „Geniusze cnoty” – pisałem na temat życia wewnętrznego, tutaj inspiracją była rozmowa z dziewczętami, pytałem jakie błędy popełniają dzisiejsze dziewczęta. Padały różne odpowiedzi: piją, palą, narkotyzują się, w końcu jedna z dziewcząt licealistek powiedziała: zasadniczy błąd, jaki popełniają dzisiejsze dziewczęta polega na tym, że za mało się troszczą o swoje życie wewnętrzne. I to mi się bardzo spodobało, uważam, że ludzie, ci młodsi i starsi, jeżeli się troszczą o życie wewnętrzne, wówczas nie ma mowy o narkotykach, pijaństwie, rozpuście. Potem zauważyłem, że w tej chwili młodzież jest świadomie demoralizowana w dzisiejszym społeczeństwie postmodernistycznym.

Zacząłem pisać książki dla starszych i te, które skierowałem do starszych, to właśnie: „Kobiety są jak róże”, „Głupota wzbudza grozę”, „Dziczeją dusze Polaków”. W tej chwili myślę o książce dla studentów, bo mnie tez o to proszono, no i z myślą o nich zacząłem pisać: „Podnieście głowy chrześcijanie”

GB – To, co ksiądz powiedział o młodzieży (także odnośnie dziewczyn), już Ksiądz ujął w książce: „Nie pozwólcie się okłamywać” – prawda?

Ks. – Książka „Nie pozwólcie się okłamywać” – ukazała się w 1996 r. Wtedy zaatakowałem kolorową prasę młodzieżową, jaka się ukazuje na polskim rynku wydawniczym: „Popcorn”, „Bravo”, „Girl” (Dziewczyna). Rzeczywiście są to czasopisma, które świadomie dążą do zdemoralizowania przede wszystkim dziewcząt, każdemu radzę, żeby przeczytał rady, jakich udzielają w nich 15-16-letnim dziewczętom. Są to rady z piekła rodem, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. No bo jeżeli lekarz radzi 15-letniej dziewczynie, żeby zaczęła uprawiać masturbacje, bo będzie miała jakieś tam boskie doświadczenia, ten lekarz ją okłamuje, oszukuje, wcale nie chodzi o dobro dziewczyny, bo żadna dziewczyna w wieku 15 lat nie będzie miała satysfakcji erotycznej, ponieważ wszystkie prawa fizjologiczne są przeciwko temu. To nie jest problem 15-letnich dziewczyn, no ale tu nie chodzi o dobro dziewcząt, chodzi o to właśnie by się to czasopismo sprzedawało. Ja jeździłem po szkołach, klubach. Miałem spotkania na sejmikach młodzieżowych, ukazywałem te zagrożenia, jakie łączą się z ta prasą, czy publikacjami młodzieżowymi.

GB –Jak widzimy w dzisiejszym świecie nadal te publikacje są w kioskach w sprzedaży i to nie chodzi tylko o te publikacje, bo także ogólne media, również Internet – są takim zagrożeniem i chyba nawet bardziej w tej chwili dostępnym nam wszystkim.

Ks. – Owszem , dlatego się dziwię rodzicom, którzy nie zdają sobie sprawy z tych zagrożeń, jeżdżę po Polsce już byłem w ponad 400 parafiach, przemawiałem do ponad 700 tys. Polaków próbując uwrażliwiać ich na te zagrożenia. I mówię to, co było już dawno postanowione, przez tych którzy wypowiedzieli od czasu oświecenia wojnę Chrystusowi, Ewangelii, Kościołowi. Byłem bardzo zdziwiony, ostatnio wpadła mi w ręce książka i potem się zorientowałem, że już Ojciec Maksymilian Kolbe o tym samym mówił w latach 20-stych: Na jednym ze zjazdów masońskich powiedziano, że nie rozbiją Kościoła przy pomocy rozumowania, należy zacząć propagować korupcję moralną. I ta zaplanowana demoralizacja młodzieży wpisuje się w walkę współczesnych antychrystów z Kościołem, Chrystusem, Ewangelią i w ogóle z Panem Bogiem.

GB – Jest jedna pozycja, która odbiega od problemów moralno-społecznościowych pt.: „A jednak tylko święci”.

Ks. – Tak, dlatego że przeczytałem kiedyś wypowiedź Einsteina: „Tylko wzorowanie się na wielkich i kryształowo czystych charakterach rodzi piękne idee i szlachetne czyny” . Ja od dziecka byłem zafascynowany geniuszami cnoty, tytanami ducha, bardzo lubiłem czytać życiorysy ludzi wybitnych, świętych. Ulubieńcem mojej młodości był, w tej chwili już święty, Ojciec Jan Beyzym SJ – Samarytanin z Madagaskaru polskiego pochodzenia. Byłem zafascynowany wzorami osobowymi. Potem w literaturze dotyczącej wychowania znalazłem ostrzeżenia przed tymi negatywnymi idolami, które się dzisiaj ukazuje młodzieży. Postanowiłem ukazać młodym pozytywne wzory osobowe, dlatego wybrałem świętych – geniuszów cnoty, bo uważam, że człowiek utożsamiając się z pozytywnymi wzorami sam rzeczywiście żyje uczciwie, szlachetnie, przyczynia się do pomnożenia duchowego dorobku ludzkości. Człowiek, który się utożsamia ze wzorami negatywnymi ulega demoralizacji i deprawacji. Dla mnie szczytem głupoty współczesnego człowieka jest wręcz jakieś uwielbienie chociażby Michaela Jacksona, dla mnie to jest dowód głupoty.

GB – Może to wynika z tego, ze w dzisiejszym świecie nie ma ideałów ?

Ks. – Są ludzie bardzo szlachetni, właśnie święci, chciałem ukazać Św. Marie Gorretti, Laura Vicuña, Piotra Jerzego Frassatiego – są ! Tylko, że nie nagłaśnia się ich.

GB – Media są wybiórcze?

Ks. – Tak, eksploatują ludzkie namiętności, żerują na naiwności ludzi młodych i to uważam jest ogromnym niebezpieczeństwem, ale to się wpisuje w taktykę zwalczania Chrystusa, Ewangelii, Kościoła.

GB – Jest jeszcze taka pozycja na temat moherowych beretów. Moherowe berety – tutaj ksiądz pewnie poruszył problem szeroko znany dzisiaj współczesnemu światu związany z postacią Ojca Rydzyka i jego pozycji w Kościele.

Ks. – W tej książce: „Moherowe berety” stanąłem w obronie ludzi w moim przekonaniu uczciwych szlachetnych, którym wiele zawdzięcza i Nasza Ojczyzna i Kościół w Polsce, a ci ludzie są właśnie pogardliwie nazywani: „moherowymi beretami”. Uważam, że politycy którzy zainicjowali kampanie przeciwko tzw. „moherowym beretom” okazują rzeczywiście niesamowitą nikczemność, zdziczenie, brak wrażliwości moralnej. Mam pretensje do przewodniczącego PO, że nie zachował się po męsku, kiedy przegrał, to tak jak inni politycy na zachodzie biorą telefony i dzwonią do tego, który wygrał, on oskarżył o swoją porażkę moherowe berety i to uczynił z mównicy sejmowej – dlatego zadałem mu pytanie: Jak możemy ufać panu, że pan zabezpieczy wolność polityczną naszej ojczyzny, skoro pan się boi kobiet z różańcami w ręku. Wstyd! Honorowy mężczyzna nie w ten sposób postępuje.

GB – Jak Ksiądz określiłby współczesnego katolika ?

Ks. – Podoba mi się, to co powiedział Dietrich von Hildebrand – w swoim czasie ceniony autor także przez Piusa XII. Powiedział, że sensem katolickiego stylu życia jest chwalenie Pana Boga swoim codziennym postępowaniem, w kształtowaniu zgodnie z jego wolą, uświęcanie własnej osoby poprzez modlitwę, uczestnictwo we Mszy świętej, przyjmowaniu sakramentów świętych i dążenie do osiągnięcia zbawienia wiecznego, stąd wystrzeganie się grzechu ciężkiego, który stanowi radykalne odwrócenie się od Pana Boga ku któremu zmierzamy. A zatem, jeżeli ktoś postępuje tak, jak to on mówi – Hildebrand, to jest rzeczywiście katolikiem godnym szacunku. Spotykam takie osoby, myślę, że jest ich więcej niż nam się wydaje, tylko że trudno im jakoś się zmobilizować, chyba z tego powodu, że media są w ręku przeciwników Chrystusa, Kościoła moralności katolickiej i dlatego nie są nagłaśniane te osoby, dla mnie jest przykładem chociażby Tony Blair. Był bardzo szanowany, nagłaśniany, ale się nawrócił i nagle stracił poparcie polityków w Unii Europejskiej. A zatem dzisiaj zwraca się uwagę nie na możliwości człowieka, jego zdolności, ale na jakieś tam trzymanie za odpowiednimi grupami, politykami. Ja mam troszeczkę, jeżeli mogę mówić o żalu, to mam żal do katolików, że za mało manifestują swoje przekonania. Że idą na kompromis z tymi prądami kulturowymi, z tym co się nazywa dzisiaj poprawnością polityczną. Uważam, że powinni być odważni, manifestować swoje przekonania, świadczyć o swojej miłości do Jezusa. To, że wierzą w Jezusa Chrystusa, który jest jedynym pośrednikiem między Bogiem miłosiernym, a grzeszną ludzkością, jest powodem do dumy, chwały, a nie do wstydu.

GB – Jaką radę da Ksiądz na to, aby w świecie dzisiejszym zachować godność chrześcijanina i w tym świecie dzisiejszym nie ulec tym wszechobecnym pokusom.

Ks. – Pamiętam jeszcze Ksiądz Blachnicki żył, byłem na Oazie, prowadziłem klasy studenckie i on wtedy powiedział, że cały system zniewolenia opierał się na 2 kolumnach: na kłamstwie i lęku. Były to czasy początku Solidarności, Polacy zaczęli domagać się prawdy, przeciwstawili się kłamstwu i przestali się bać, okazali się odważni. I zaczął się walić cały system oparty na kłamstwie i bojaźni, uważam też, że chrześcijanie powinni podnieść głowy, tzn. że powinni przestać się bać, powinni zacząć przeciwstawiać się kłamstwom, upowszechnianym na każdym kroku przez siły wrogie Kościołowi. Oczywiście cała taktyka piekielna, szatańska, opiera się na kłamstwie, jeżeli chrześcijanie zaczną domagać się poszanowani prawdy i przestaną się bać, to myślę, że wtedy będą mogli postępować zgodnie z oczekiwaniami, jakie kieruje pod ich adresem Jezus Chrystus.

GB – Jakie wydarzenie spowodowało, że Ksiądzzaczął tak radykalnie manifestować chrześcijaństwo i że wyszedł Ksiądz ze swoim słowem do ludzi także w literaturze pisanej.

Ks. – Trudno by mi było powiedzieć, po święceniach zacząłem pracować z młodzieżą. Kocham do dzisiaj młodzież, były to jeszcze czasy realnego socjalizmu, oni byli bardzo szczerzy, ja z nimi rozmawiałem godzinami, widziałem, na jakie są narażeni zagrożenia, jakie mają problemy i właśnie myślę, że praca z młodzieżą zapoczątkowała jakieś takie radykalne przeciwstawianie się zagrożeniom, które wynikały z uwarunkowań zewnętrznych. Pamiętam, kiedyś ich krytykowałem, a któryś z chłopców w szkole średniej powiedział mi: – proszę Księdza, czego Ksiądz chce od nas, my przychodzimy do Księdza w ciągu tygodnia na godzinę na katechezę, a jesteśmy wychowywani i kształtowani w innym duchu przez 6 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu i ksiądz chce dokonać cudu w ciągu jednej godziny? Myślę, że ten chłopiec miał racje i dlatego zacząłem potem poszerzać kontakty, zacząłem rozwijać akcje wakacyjne, spotkania, wyjazdy, to się poszerzało, potem pojechałem na dwa lata za granicę, wróciłem zza granicy, pojechałem nad morze i do Francji z młodzieżą. Przyszedłem do studentów, to już był początek stanu wojennego, wiadomo jakie były uwarunkowania. Jako katolik nie mogłem tez zaakceptować tego, co czynili, jak się odnoszono do Kościoła, do ludzi wierzących i myślę, że ten proces radykalizacji postępował w miarę upływu czasu. Chyba nie było takiego przełomowego momentu, gdzie bym wszystko zaczął zmieniać i powiedzmy w innym duchu mówić. Tak jest do dzisiejszego dnia, skoro nie zostałem na uczelni pomimo, że mi proponowano i w kraju i za granicą, to zaowocowało tym, że ja trzymałem rękę na pulsie, ja się nie zamknąłem w bibliotece. Dzięki temu i to podkreślają w kraju i za granicą, mam ogromną znajomość życia, dzięki bezpośrednim kontaktom z normalnymi ludźmi, z dziećmi, z młodzieżą. Czyli kontakt z normalnymi żywymi ludźmi stanowi źródło wiadomości szans i zagrożeń, bo ja myślę przede wszystkim o młodzieży, o dzisiejszej młodzieży.

GB – Gratulujemy Księdzu takiej otwartości na to wszystko co się dzieje wokół i reakcji która widzimy w postaci i książek i Księdza słowa. Ksiądz Franciszek Blachnicki znany jest Księdzu?

Ks. – Spotkałem się z nim pod koniec jego życia, byłem też na jego wykładach – miał wykłady w naszym seminarium z teologii pastoralnej w Krakowie.

GB – Bardzo podobnie podchodził do życia jak Ksiądz, jeśli chodzi o prace z młodzieżą, rozpoczął od ministrantów, później przeszedł także na rodziny zawiązując Ruch Światło-Życie działający także przy naszym kościele w oazie młodzieżowej i Domowym Kościele. Niech Ksiądz powie nam o roli rodzin w dzisiejszym świecie w takim właśnie świetle księdza chrześcijańskiego. Jaką wartością jest rodzina dzisiaj i jak to dzisiaj wygląda tak naprawdę realnie i praktycznie.

Ks. – Myślę, że wszyscy ludzie, którzy zachowują zdrowy rozsądek, zdają sobie sprawę z tego, że rodzina stanowi podstawową komórkę w społeczeństwie i tak naprawdę pomyślność także życia publicznego zależy od zdrowych rodzin. Natomiast wszyscy przeciwnicy Kościoła dążyli do rozbicia rodziny jako tej podstawowej komórki. To bardzo mocno podkreślał Marks właśnie, że rodzina przekazuje nie tylko wartość prywatną, której on nienawidził, uważał, że to jest właśnie główny grzech pierworodny, a także rodzina przekazuje wartości, zasady, ideały chrześcijańskie i dlatego trzeba ją zburzyć. Wszyscy przeciwnicy Kościoła od czasów Rewolucji Francuskiej i w ogóle ideologia oświecenia starają się zniszczyć rodzinę jako właśnie tę wspólnotę, która przekazuje przede wszystkim wartości, zasady, ideały, których oni nie akceptują. Oni wychodzą z założenia, że człowiek im mniej ma autorytetów, tym ma większą możliwość realizowania swoich praw wolności. Zatem jest to też zaplanowana akcja do przemiany mentalności ludzi w oparciu o te nihilistyczne teorie, których jest dużo, bo rodzinę zwalczają postkomuniści i liberałowie, postmoderniści, ci wszyscy, którzy odwołują się do tych szaleńczych ideologii. Uważam, że zdrowie rodzin decyduje w ogóle o zdrowiu życia społeczno-politycznego i należy otoczyć troska rodzinę, także należy promować politykę prorodzinną.

GB – Czy w dzisiejszym świecie wystarczy takiej rodzinie uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii, aby była silna Bogiem, aby była i kształtowała swoje dzieci w duchu wiary katolickiej ?

Ks. – Wydaje mi się, że wiele jest czynników, które muszą być brane pod uwagę, żeby zapewnić rodzinie realizację tych zadań, które ona ma ze swej natury. Zadanie rodziców to nie tylko rodzenie dzieci. To Lenin wszak twierdził, że kobieta w komunizmie dziecko urodzi, a wychowa państwo. Natomiast zadaniem rodziny jest także wychowanie dzieci na chwałę Pana Boga i ku pożytkowi rodziny ludzkiej. Rodzina musi być wspierana z zewnątrz w realizacji swej misji, musi mieć zapewnione warunki godne, jeżeli chodzi o styl życia, także materialnego, musi mieć pomoc państwa, jeżeli chodzi o nauczanie, kształcenie, wychowanie. Musi mieć zapewnioną pomoc Kościoła, jeżeli chodzi o życie religijne. I teraz, na ile rodzice będą realizowali swoje zadanie wychowawcze, zależy od ich dojrzałości religijnej. Tutaj oni się powinni troszczyć przede wszystkim o swoja dojrzałość osobową, rozwijać swoje życie duchowe wewnętrzne, im będą bardziej autentycznymi uczniami Chrystusa, im będą poważniej traktować wartości zasady ewangeliczne, im wierniej będą naśladować Jezusa Chrystusa, tym wspanialszymi będą rodzicami, nauczycielami, wychowawcami swoich dzieci. Przekazują te wartości w zależności, na ile oni nimi żyją, jeżeli nie żyją wartościami chrześcijańskimi, to nie łudźmy się, też niewiele mogą uczynić dla religijnego wychowania swoich dzieci, rodzice wychowują bardziej przez przykład własnego życia niż przez wypowiadane słowa.

GB – Hartowanie ducha w dzisiejszym świecie. Jeśli chodzi nawet o Księdza osobę, jak Ksiądz hartuje swojego ducha ?

Ks. – W chrześcijańskim stylu życia jest ważne tez pewna surowość, asceza, ja wiem, że dzisiaj jest ten konsumpcyjny stosunek do życia, hedonizm, płycizna intelektualna i moralna upowszechnia się na każdym kroku. Ja sam staram się pewne praktyki ascetyczne stosować, unikać tylko schlebiania swoim żądzom cielesnym. Raczej ćwiczę się na co dzień w pewnej surowości, ja nie jestem samarytą – nie znajduję radości w przyjęciach, ucztach, w zaspokajaniu potrzeb takich materialnych, wyszukanych potrawach, ubiorach, odpoczynkach. Być może to, że żyję cały czas z młodzieżą, młodzież z natury rzeczy ma skromniejszy styl życia. Nie lubię przyjęć wystawnych, skoro całe życie jeżdżę z młodzieżą, spotykam się z młodzieżą. Mi sprawia największą radość, że wezmę kanapkę, usiądę na podłodze i z nimi skonsumuję kanapkę i herbatę. W życiu nie byłem w restauracji, nigdy nie wchodzę do jakiś tam ekskluzywnych restauracji czy kawiarni, mnie to naprawdę nie interesuje. Po za tym moje wakacje spędzam z młodzieżą, rowery, narty, wyjazdy, jak powiedziałem, młodzieży nie stać na jakieś tam wygórowane zaspokajanie swoich potrzeb. Napisałem taką książkę pt: „Spartanie z ducha”, gdzie opisałem moje wszystkie wyjazdy zagraniczne na rowerach, wakacje, o to mi chodziło, sam próbuje realizować to, co na własny użytek nazwałem spartańskim stylem wychowania, ale staram się w tym duchu wychowywać młodzież. Wysłałem tę książkę do Ministerstwa Edukacji Narodowej 3 lata temu, otrzymałem piękny list z gratulacjami, podziękowaniem nie tylko pod moim adresem, ale byli pełni podziwu dla tych dzieci, młodzieży, ze oni na to odpowiadają. Oni do dzisiaj jak się spotykają mówią: spartanie z ducha, spartanie z ducha. Już było 10 małżeństw z tej grupy, im się to bardzo podobało. W tej chwili studia pokończyli, ale zaczynali ze mną te wyjazdy w spartańskim stylu kiedy mieli 12-14 lat do końca studiów, wszystkie wakacje zimowe i letnie spędzają ze mną i to się bardzo im podobało.

GB – Prosimy o kilka słów dla wiernych z Parafii św. Kazimierza w Policach

Ks. – Dziękuje za okazaną mi życzliwość, szczególnie księdza proboszcza. Jestem pełen podziwu, okazał mi taką wyrozumiałość. To co ja robię w swoim życiu, to robię dzięki zrozumieniu i poparciu takich właśnie ludzi, którzy są wobec mnie bezpretensjonalnie życzliwi. Dziękuje parafianom, którzy mnie tu zechcieli wysłuchać od rana do wieczora i nie powiedzieli jak ateńczycy św. Pawłowi na areopagu: „…opił się młodym winem i opowiada głupstwa…” Życzę wszystkim parafianom, aby Chrystus był przy nich na wszystkich ścieżkach ich życia, a oni przy Nim. Szczęść wam Boże !

GB – Dziękujemy Księdzu serdecznie! Szczęść Boże!